Powrót człowieka na Księżyc, (nie)higieniczni mnisi i zabawy kurcząt – #046

Czterdziesty szósty odcinek podkastu Naukowo :)

Zbliża się chwila, w której człowiek powróci na Księżyc, choć cała misja jest skomplikowana i wieloetapowa co dziś postaram się Wam wyjaśnić. W odcinku opowiadam również o tym jak mrówki mogą przyczynić się do ograniczenia pestycydów, jak bawią się kurczęta i dlaczego higiena średniowiecznych mnichów nie chroniła ich przed zakażaniem pasożytami. Zapraszam serdecznie!

A jeśli uznasz, że warto wspierać ten projekt to zapraszam do serwisu Patronite, każda dobrowolna wpłata od słuchaczy pozwoli mi na rozwój i doskonalenie tego podkastu, bardzo dziękuję za każde wsparcie!

Zapraszam również na Facebooka, Twittera i Instagrama, każdy lajk i udostępnienie pomoże w szerszym dotarciu do słuchaczy, a to jest teraz moim głównym celem 🙂

Zachęcam również do dyskusji na tematy naukowe, dzieleniu się wiedzą i nowościami z naukowego świata na naszym serwerze Discord – kliknij tutaj, aby dołączyć do naszej społeczności.

Odtwórz wideo

Źródła użyte przy tworzeniu odcinka:

Anjos Diego V., Tena Alejandro, Viana-Junior Arleu Barbosa, Carvalho Raquel L., Torezan-Silingardi Helena, Del-Claro Kleber and Perfecto Ivette 2022. “The effects of ants on pest control: a meta-analysis”. Proc. R. Soc. B.2892022131620221316. http://doi.org/10.1098/rspb.2022.1316

NASA, Artemis Missions, https://www.nasa.gov/specials/artemis/

Vanessa Lloyd, Alana Johnson, Kathryn Hambleton. “NASA Identifies Candidate Regions for Landing Next Americans on Moon”. https://www.nasa.gov/press-release/nasa-identifies-candidate-regions-for-landing-next-americans-on-moon

Gabrielle, L., Rebecca, O., Louise, H. et al. Play ontogeny in young chickens is affected by domestication and early stress. Sci Rep 12, 13576 (2022). https://doi.org/10.1038/s41598-022-17617-x

Tianyi Wang, Craig Cessford, Jenna M. Dittmar, Sarah Inskip, Peter M. Jones, Piers D. Mitchell,
“Intestinal parasite infection in the Augustinian friars and general population of medieval Cambridge, UK”, International Journal of Paleopathology, 2022, ISSN 1879-9817, https://doi.org/10.1016/j.ijpp.2022.06.001

Transkrypcja

Arkadiusz 00:00

Zbliża się chwila, w której człowiek powróci na Księżyc, choć cała misja jest skomplikowana i wieloetapowa co dziś postaram się Wam wyjaśnić. Arkadiusz Polak, dzień dobry, w dzisiejszym odcinku opowiem również o tym jak mrówki mogą przyczynić się do ograniczenia pestycydów, jak bawią się kurczęta i dlaczego higiena średniowiecznych mnichów nie chroniła ich przed zakażaniem pasożytami. Jeśli odcinek Wam się spodoba możecie wesprzeć mnie dobrowolną wpłatą, co najłatwiej zrobić w serwisie Patronite albo udostępnić audycję swoim znajomym, ocenić ją lub skomentować, bardzo dziękuję za każdą pomoc.

Arkadiusz 00:39

Współczesne rolnictwo bez pestycydów obejść się nie może, zwalczanie owadów, grzybów czy niepożądanych w uprawach roślin jest niezbędne dla utrzymania wydajności i jakości tego, co ląduje na naszych talerzach. Równocześnie te same pestycydy mają negatywny wpływ na wodę, glebę i różnorodność ekosystemów, dla przykładu to pestycydy są jednym z czynników odpowiedzialnych za zmniejszanie się populacji jakże potrzebnych owadów zapylających rośliny. Zrozumiałe są też obawy przed tym, co chemikalia zawarte w pestycydach robią z ludźmi, którzy jedzą uprawy wspomagane środkami ochrony roślin. I choć wszystkie środki ochrony roślin muszą przejść przez procedury dopuszczające je do użytku to wiele zależy nie tylko od ich składu, ale także od tego, gdzie, kiedy i w jaki sposób są stosowane. W 2020 r. w Polsce zabiegi środkami ochrony roślin stosowało ok. 70 proc. gospodarstw rolnych, przy czym najczęściej robiono to w celu ochrony zbóż i sadów. A rok wcześniej sprzedano ponad 65 tysięcy ton pestycydów, głównie sprowadzanych z zagranicy. I to właśnie wysokie koszty importu nawozów i środków ochrony roślin skłoniły rząd Sri Lanki do zakazu ich stosowania w 2021 roku, choć oficjalnie motywowano to próbą przejścia rolnictwa na bardziej ekologiczne. Skończyło się to głębokim spadkiem produkcji rolnej i brakiem żywności, był to jeden z czynników bankructwa państwa i krwawo tłumionych protestów. Dlatego tak ważne jest racjonalne podejście do tematu ochrony upraw i korzystanie nie tylko z odpowiednich nawozów i pestycydów, ale także z innych metod: płodozmianu, stosowania nasion odpornych na szkodniki czy wprowadzanie metod biologicznych. I to właśnie ta ostatnia forma zrównoważonej praktyki rolniczej stała się obiektem nowych badań nad wykorzystaniem mrówek jako naturalnej broni zwalczającej szkodniki. Nie jest to nic nowego, mrówki chroniły choćby chińskie uprawy cytrusów i kakaowce w Ghanie, ale walczą także z leśnymi szkodnikami w Kanadzie. Są przecież drapieżnikami, a stawonogi uważane są za ich naturalnych wrogów. Oczywiście mrówki także mogą przenosić patogeny czy zmniejszać ilość zapylaczy, które wykrywają obecność mrówek i niechętnie wówczas świadczą swoje usługi. Dlatego tak ważnym wydaje się zrozumienie wpływu mrówek na uprawy rolnicze. I temu właśnie ma służyć nowe badanie, w którym zespół badaczy z Brazylii, Hiszpanii i USA starał się ocenić wpływ mrówek na liczebność szkodników i wrogów naturalnych, uszkodzenia roślin oraz na plony. Praca jest metaanalizą co oznacza, że badacze przeszukali opublikowane wcześniej prace badawcze na ten temat, biorąc pod uwagę 52 z nich - te które dotyczyły wykorzystania mrówek jako sposobu kontroli szkodników, obejmujące 17 różnych rodzajów upraw. Ogólnie rzecz biorąc, sama obecność mrówek, niezależnie od wielkości ich ciała, miała pozytywny wpływ na uprawy. Mrówki zmniejszają liczebność szkodników nieprodukujących spadzi, podczas gdy zwiększają liczebność szkodników produkujących spadź, czyli słodką, lepką ciecz - smakołyk dla mrówek. Dzieje się tak, ponieważ szkodniki nieprodukujące spadzi są dla mrówek źródłem białka i spędzają część swojego życia w glebie, gdzie często są narażone na pożarcie przez mrówki. Natomiast te, które słodkości produkują są często przez mrówki chronione przed innymi drapieżnikami w zamian za spadź. Aby przerwać te słodkie związki naukowcy proponują, aby zaoferować mrówkom alternatywne źródła cukrów - na ziemi, w pobliżu pnia lub na gałęziach drzew. Dzięki obecności mrówek zmniejszyły się także uszkodzenia samych roślin, ponieważ owady unikają składania jaj w roślinach z feromonami mrówek. Co ciekawe największy efekt zaobserwowano na uprawach będących w cieniu, wskaźnik drapieżnictwa mrówek znacznie wówczas rósł. Metaanaliza wykazała również, że obecność mrówek zwiększa plony. Na przykład w północnej Australii szacunki ekonomiczne wykazały, że zastosowanie w uprawach mrówki tkaczki, może zwiększyć produkcję orzechów nerkowca o 49%, a im dłuższy czas trwania badań, tym większe korzyści w wydajności plonów. Oczywiście nie jest możliwe natychmiastowe wyeliminowanie pestycydów i zastąpienie ich mrówkami. Mogą być one jednak tanim, wydajnym i bezpiecznym partnerem rolników, przy odpowiednim zarządzaniu mogą być użytecznym środkiem kontroli szkodników i z czasem zwiększać plony upraw w bardziej przemyślanych i zrównoważonych metodach ochrony pożywienia, które ląduje na naszych stołach.

Arkadiusz 05:10

Kolejne lądowanie zapowiada się znacznie dalej i na pewno nie odbędzie się na płaskiej powierzchni. Będzie za to kolejnym małym krokiem dla kilku ludzi, ale dużym skokiem dla ludzkości i to z kilku powodów. 14 grudnia 1972 roku, 22:54. Z powierzchni Księżyca odlatują ostatni ludzie jacy postawili tam stopę. Eugene Cernan i Harrison Schmidt, astronauci programu Apollo 17, spędzili łącznie na księżycowych spacerach 22 godziny 3 minuty i 57 sekund, przebywając w tym czasie prawie 36 km. Oczywiście nie skończyło się na podziwianiu fascynujących widoków czy jeździe księżycowym pojazdem, badacze zebrali ponad 110 kg próbek, także tych wydobytych z głębokich pokładów Księżycowej powierzchni. Wykonali też masę zdjęć i filmów, rozmieścili czujniki, prowadzili prace geologiczne, słowem robili wszystko, aby jak najlepiej wykorzystać czas spędzony tak daleko od Ziemi. A podczas ostatniego księżycowego spaceru odsłonili pamiątkową plakietkę na podwoziu lądownika, co skomentowali słowami: "To nasza pamiątka, którą zostawiliśmy tutaj, dopóki ktoś taki jak my, ktoś spośród was, tam na Ziemi, będących obietnicą przyszłości, nie powróci tutaj, by ją odczytać oraz kontynuować dzieło twórców programu Apollo – podbój Księżyca." Wczoraj, po prawie 50 latach, NASA zrobiła kolejny ważny krok w kierunku kontynuowania ich misji. Tym razem przebiegać będzie ona pod kryptonimem Artemis i ma składać się z trzech etapów. Na początek przeprowadzony zostanie bezzałogowy lot dookoła Księżyca będący testem rakiety Space Launch System, statku kosmicznego Orion i systemów naziemnych. W trakcie trwającej 4 do 6 tygodni misji, Orion przemierzy ponad 450 000 km, aby w końcu przelecieć około 100 km nad powierzchnią Srebrnego Globu zbierając potrzebne dane. Następnie korzystając ze swoich silników i procy grawitacyjnej Księżyca, cofnie się na Ziemię, aby dowieść, że bezpieczny powrót do domu jest możliwy także dla wypraw załogowych. Faza druga tej kosmicznej wyprawy nie obejdzie się bez kilku śmiałków, których misją będzie potwierdzenie, że wszystkie systemy statku kosmicznego działają tak, jak zostały zaprojektowane. W 2023 roku czterech astronautów, po starcie z Kennedy Space Center na Florydzie najpierw dwukrotnie okrąży Ziemię, aby później w trakcie 10 dniowej podróży dostać się w pobliże Księżyca, zrobić ładną ósemkę rozciągającą się na ponad 370 000 km od Ziemi i wrócić do domu. Kosmiczne krajobrazy z Księżycem na pierwszym planie będą miłą odskocznią podczas wielu testów sprawdzających nie tylko sprzęt, ale także procedury obowiązujące podczas niebezpiecznego lotu i planowanego lądowania. Wyposażenie i oprogramowanie, kombinezony dla załogi, systemy podtrzymywania życia, łączność i nawigacja to wszystko trzeba solidnie sprawdzić przy współudziale naziemnego centrum kontroli i ludzi nadzorujących całą misję. A to wszystko po to, aby dotrzeć do trzeciego etapu programu Artemis. 19 sierpnia NASA ogłosiła, że zidentyfikowano i wytypowano 13 księżycowych regionów. Do końca 2024 roku na jednym z nich człowiek znów postawi swą stopę, tym razem będzie to pierwszy krok dla pierwszej kobiety na Księżycu. Jak dotąd nie ma żadnych informacji na temat tego, kim ona będzie, ale spekuluje się, że ze względu na wymagane doświadczenie i długi proces szkolenia NASA wybierze ją spośród 12 kosmonautek, które już tam pracują. Także konkretne miejsce lądowania nie jest jeszcze znane, ale wszystkie są zlokalizowane w pobliżu księżycowego bieguna południowego. A wybór nie był prosty, trzeba było brać pod uwagę wiele czynników i ocenić regiony na podstawie ich zdolności do bezpiecznego lądowania, wykorzystując kryteria takie jak nachylenie terenu, łatwość komunikacji z Ziemią czy warunki oświetleniowe. Co ciekawe kilka miejsc w proponowanych regionach znajduje się wśród jednych z najstarszych części Księżyca, po jego stale ciemnej stronie. Stały dostęp światła słonecznego jest krytyczny dla powodzenia misji, ale nic nie stoi na przeszkodzie by wylądować w takiej odległości od ciemnej strony Księżyca, aby załoga mogła udać się tam na badania i zebrać próbki. Ostateczny wybór miejsca lądowania jest uzależniony od daty startu oraz warunków na Księżycu i zostanie poprzedzony licznymi konsultacjami także ze specjalistami z firmy SpaceX, której moduł lądowania Starship Human Landing System ma być domem dla księżycowej załogi. Cała ta opowieść to dopiero początek dla przyszłego stałego habitatu - Artemis Base Camp, będzie mogła pomieścić do czterech astronautów zapewniając im nowoczesną kabinę księżycową, łazik, a nawet mobilny dom. Wczesne misje będą obejmować krótkie pobyty na powierzchni, ale w miarę rozwoju obozu bazowego celem jest umożliwienie załodze przebywania na powierzchni Księżyca nawet przez dwa miesiące bez przerwy, czyniąc obecność człowieka na Księżycu stałą i przenosząc badania na nieosiągalny do tej pory poziom. Nie mogę się już doczekać dnia startu misji, będzie to epokowe wydarzenie, które znów śledzić będą miliardy ludzi na całym świecie, aby potem z zapartym tchem oglądać zdjęcia i filmy z Księżyca. A kto wie może dzięki zbliżającej się misji Artemis Księżyc stanie się dla przyszłych pokoleń celem szkolnych wycieczek i baza wypadową dla znacznie poważniejszej eksploracji Układu Słonecznego.

Arkadiusz 10:51

Bardzo poważna w życiu człowieka jest również zabawa zwłaszcza w pierwszych latach życia. Dzieci spędzają na niej większą część swojego dnia, poznając w ten sposób świat i nowe umiejętności, budując relacje społeczne i wiedzę o niebezpieczeństwach. Kształtują się w ten sposób umiejętności ruchowe i manualne, dziecko uczy się posługiwania przedmiotami i poznaje tak abstrakcyjne dla niego pojęcia jak kształt czy rozmiar. I nabywa cechy społeczne, które wpływają na jego charakter, uczy się dzielić z innymi, podejmuje pierwsze próby współpracy, poznaje emocje wynikające z działań społecznych, także te negatywne. Także w świecie zwierząt zabawa jest bardzo ważna, pomimo, że trzeba tracić na nią energię i bywa śmiertelnie niebezpieczna. Człowiek jest dużo mniej narażony na niebezpieczeństwo pochodzące ze środowiska, nie mamy naturalnych wrogów polujących na nas, a rodzice zapewniają dzieciom wysoki poziom ochrony. Za to niejedna foka podczas zabawy stała się celem drapieżnika, młode nieuważne kozice tracą życie spadając ze skał, a małe słoniątka grzęzną w błotnych dołach. Pomijając już nawet takie niebezpieczeństwa, zwierzęta tracą masę energii na zabawy, ale nie jest to bezpodstawne. Jest to dla nich bowiem szkoła życia, uczą się polowania, ucieczki, rozpoznawania niebezpieczeństw i interakcji z innymi zwierzętami. Czyli dokładnie tego samego czego uczą się ludzkie dzieci. Przy czy u zwierząt nauka przez zabawę to często kwestia życia i śmierci. Małe pingwiny symulując zachowania podczas ataku lamparta morskiego wchodzą na wysokie urwiska i spychają się z nich. Harce młodych kociaków uczą ich jak polować, zresztą nauka zdobywania polowania jest jedną z ważnych funkcji zabawy. Młode jaskółki zrzucają piórko z dużej wysokości, aby łapać je w locie, a młode zimorodki nurkują, aby złapać unoszące się na wodzie patyki, takie zabawy uczą ich przyszłego polowania na owady i ryby. Zwierzęta uczą się też funkcji społecznych, zaobserwowano to między innymi u szympansów, których dzieci chętnie bawią się patykami. Samce używają ich jako broni, rzucają nimi i wymachują, podczas gdy samice noszą je i opiekują się nimi naśladując dorosłe osobniki. Małe kangury uczą się boksowania, ale to chłopcy poświęcają temu ponad 30-krotnie więcej czasu niż dziewczynki, jako że to właśnie samce będą znacznie częściej walczyć w swoim dorosłym życiu. Nowe badanie naukowców ze Szwecji przypatruje się zabawie... kurczaków. Badania nad zabawami popularnych zwierząt hodowlanych odbywały się już wcześniej, sprawdzano czy zachowania związane z zabawą mają wpływ na dobrostan jagniąt, świń czy cieląt. Wszak chęć do zabawy występuje przede wszystkim wtedy, gdy zwierzę jest zdrowe i wolne od stresu, zachowania związane z zabawą są wewnętrznie nacechowane pozytywnymi emocjami. A stresujące doświadczenia we wczesnym okresie życia mogą powodować długotrwałe zmiany w dobrostanie kurcząt. Jak bawią się kurczęta? Zabawa w ganianego, skakanie i zapasy są najczęstszymi formami zabawy wśród tych udomowionych 8-9 000 lat temu ptaków. Dzikim przodkiem kury jest występujący w południowo-wschodniej Azji kur banikwa, a jego udomowienie wiąże się z szeregiem zmian w wyglądzie, fizjologii i zachowaniu. Celem nowego badania było opisanie różnic w zachowaniach związanych z zabawą pomiędzy młodymi kurczętami dziko żyjących przodków kury i udomowionymi oraz ocena skutków stresu napotkanego podczas wylęgu komercyjnego na zachowania związane z zabawą. Zaobserwowano, że udomowione kurczęta znacznie częściej bawiły się przedmiotami znajdującymi się na placu zabaw, podczas gdy dzikie pisklaki angażowały się bardziej w zabawy społeczne i ruchowe. Badacze sugerują, że to udomowienie mogło spowodować, że kurczaki stały się bardziej figlarne i że ta figlarność jest skierowana głównie na obiekty. Pokrywa się to też z innymi badaniami pokazującymi różnicę w zabawach między psami i wilkami oraz między dzikimi i udomowionymi świnkami morskimi. Ale różnica w częstotliwości zabaw może tez mieć inną przyczynę. Wcześniejsze badania wykazały, że dzikie kurczęta są bardziej bojaźliwe niż kurczęta domowe w szeregu różnych sytuacji, mimo że wykluły się i były hodowane w identycznych warunkach. Jest więc możliwe, że postrzegały one arenę testową i znajdujące się na niej obiekty, jak również przeniesienie z ich domowych kojców, jako bardziej przerażające niż udomowione maluchy, co mogło zmniejszyć ich motywację do zabawy. Badanie pokazuje nie tylko znaczenie zabawy w rozwoju zwierząt, ale też różnice pojawiające się po udomowieniu gatunku. Według autorów przyszłe badania powinny się skupiać na sprawdzeniu czy i jak zabawa kurcząt wpływa później na ilość jaj, być może zapewnienie kurczakom miejsca do zabawy może zwiększać ich produkcję.

Arkadiusz 15:49

Analiza porównawcza jest często stosowanym narzędziem w nauce i czasem przynosi rezultaty inne od oczekiwanych. Tym razem wszystko zaczyna się w średniowiecznej Anglii, między X, a XVI wiekiem. Człowiek był wówczas narażony na wiele chorób, wiedza medyczna była wówczas albo szczątkowa albo bardzo dziwna. Ale już wówczas medycy wiedzieli o istnieniu pasożytów jelitowych: glist, tasiemców i innych paskudnych stworzeń, mieli nawet propozycje jak z nimi walczyć, stosując aloes i piołun mieszany z miodem albo sproszkowane pieprzyki, znamiona, które ludzie mają na skórze i które miały być podawane w formie napoju. Takie medyczne opracowania były pisane przez wykształconych lekarzy i zakonników, a nie ubogich mieszczan. I to właśnie mnisi i zakonnicy mieli wówczas dużo spokojniejsze życie, wiedli je w zamkniętych klasztorach, spędzając czas na modlitwie, czytaniu ksiąg czy uprawianiu własnych ogrodów. Ich kompleksy klasztorne były bardziej rozbudowane, posiadały latryny i własne studnie, można by więc przypuszczać, że warunki sanitarne w nich panujące były na dużo wyższym poziomie niż wśród mieszczan czy chłopów, a to powinno ograniczać zakażenia pasożytami wśród duchownych. A skala była spora, wcześniejsze prace sugerują, że co najmniej jedna czwarta do jednej trzeciej średniowiecznych ludzi miała w chwili śmierci jelitowe pasożyty. Ku zdumieniu naukowców nowe badanie przeprowadzone na szczątkach 44 średniowiecznych mieszkańców Cambridge, wykazało coś dokładnie przeciwnego, bowiem miejscowi zakonnicy byli niemal dwukrotnie bardziej narażeni niż ogół mieszkańców miasta na zarażenie pasożytniczymi robakami jelitowymi. Jak to możliwe? Aby to zrozumieć trzeba przyjrzeć się, obrzydliwemu uprzedzam, cyklowi życia takich pasożytów. Są to naprawdę paskudne i jednocześnie niezwykle odporne organizmy. Ich jaja składowane są w kale ludzkim lub zwierzęcym i mogą tam przetrwać wiele miesięcy, a nawet lat. Po spożyciu jedzenia lub wody z jajami szybko dochodzi do rozwinięcia się larw w jelicie. Glisty dojrzewają w wyściółce jelit, natomiast niedojrzałe glisty wędrują przez tkanki do płuc, gdzie dojrzewają, pełzają drogami oddechowymi do gardła, a następnie są połykane z powrotem do jelit, gdzie przekształcają się w dorosłe robaki i kopulują w jelitach w celu wytworzenia własnych jaj. Szczątki dziewiętnastu członków zakonu zidentyfikowano dzięki obecności klamer do pasa, wskazujących na pochówek w ubraniu, w przeciwieństwie do 25 osób świeckich, których ciała były nagie podczas pochówku. Spośród 19 braci 58% było zarażonych pasożytami, w przeciwieństwie do osób świeckich, wśród których tylko 32% wykazywało taką infekcję. Autorzy pracy sugerują, że ta różnica może wynikać z tego, że bracia zakonni używali podczas upraw w swoich ogrodach nawozu pobranego z własnych latryn, co gorsza zakonnicy mogli też kupować w mieście obornik do nawożenia. Jedząc później plony ze swoich ogrodów nawożonych w ten sposób wystawiali się na większe niebezpieczeństwo zakażenia pasożytem. A zakażeni ludzie korzystali z dostępnych im latryn i tak koło się zamyka, korzyści z lepszych rozwiązań sanitarnych znikały z powodu bardziej regularnych kontaktów z odchodami. Takie porównawcze badania podgrup w obrębie jednej populacji, które prowadziły kontrastowe style życia pomagają naukowcom zrozumieć różnice w ryzyku zarażenia się zakaźnymi chorobami w dawnych czasach, w których zbierały one ogromne śmiertelne żniwo. I pokazują jak duży wpływ na to ryzyko ma nie tylko medycyna i rozwój nauki, ale także zmiany w rolnictwie, higienie i sposobie życia.

Arkadiusz 19:33

I to już wszystko w dzisiejszym odcinku, na kolejny zapraszam w środę, a w międzyczasie możecie zajrzeć na stronę Naukowo.net gdzie regularnie publikuję przetłumaczone artykuły popularnonaukowe oraz dołączyć do naszej społeczności na serwerze Discord. Wszystkie linki wraz z odnośnikami do źródeł, z których korzystałem podczas tworzenia tego odcinka znajdziecie w jego opisie. Dzięki za uwagę i do usłyszenia!

Naukowo w Internecie

Obserwuj i polub :)

Ogromna prośba o udostępnianie, lajkowanie i komentowanie odcinków podkastu, pozwala to dotrzeć do nowych słuchaczy zainteresowanych naukowymi doniesieniami. Podzielcie się podkastem ze znajomymi i dajcie znać w komentarzach czy podkast Wam się podoba. Wszystkie uwagi i propozycje mile widziane, to dzięki Wam Naukowo może być coraz lepsze!

Wspieraj Naukowo na Patronite

Podkast jest finansowany wyłącznie z dobrowolnych wpłat od słuchaczy. To ich wsparcie zapewnia mi finansowanie i utrzymanie tego podkastu, pozwala na dalszy planowanie i rozwój. Wybrałem taką formę finansowania, aby uniknąć reklam i uzależnienia od kontraktów na nie. W ten sposób mogę w sposób samodzielny kształtować profil audycji, a dodatkowo społeczność skupiona wokół podkastu ma większą moc oddziaływania - podkast tworzę dla moich słuchaczy, a ich uwagi i sugestie są dla mnie cennym głosem. Dołącz do wspierających!

Naukowy serwer Discord

Na naszym serwerze Discord staramy się stworzyć społeczność ludzi, którzy naukę lubią i szanują, a czasem się z nią nie zgadzają oraz chcą o niej dyskutować w miłym gronie. Mamy mnóstwo tematycznych działów, miłych moderatorów i chęć do stworzenia przyjaznego miejsca dla dyskusji i na tematy naukowe, dzielenia się wiedzą i nowościami z naukowego świata - dołącz do nas!

Type at least 1 character to search
Słuchaj
Obserwuj
Twitter:

Aurélie Bröckerhoff @AMBrockerhoff i Mahmoud Soliman opowiadają o Masafer Yatta - ostatnim takim miejscu, okupowanym przez #Izrael, gdzie jaskinie są wykorzystywane jako domy przez palestyńską społeczność, która nie może żyć w pokoju.

https://naukowo.net/2022/11/14/palestynskie-terytorium-ktore-izrael-zamienil-w-strefe-ostrzalu-poznajcie-zamieszkujacych-jaskinie-mieszkancow-masafer-yatta/

#nauka #Palestyna

Czy szczury tańczą do rytmu muzyki?
Jak rośnie szczęście po otrzymaniu 10 000$?
Gdzie patrzą się ryby podczas pływania?
Czy nowa terapia pozwoli chodzić po paraliżu?

Zapraszam na 68. odcinek @PodkastNaukowo !

#nauka #naukowo #podkast

https://youtu.be/0VH3_fdgpXk

Obecność wody to spory problem dla chcącego powstać życia, które potrzebuje suchego miejsca, aby zaistnieć.
Czy rozwiązaniem tego problemu może być #woda?
@NicolasMorato pokazuje jak mikrokrople mogły przyczynić się do powstania życia na Ziemi.

https://naukowo.net/2022/11/10/woda-byla-zarowno-niezbedna-jak-i-stanowila-bariere-dla-wczesnego-zycia-na-ziemi-mikrokropelki-sa-jednym-z-potencjalnych-rozwiazan-tego-paradoksu/
#nauka